Dom - Lidka


 Mój dom -kuchnia


Zastanawiam się od czego zacząć, tak dawno mnie tu nie było. Odkąd urodziła się Zosia to mój świat zawirował, a pisanie na blogu zeszło na dalszy plan.  Ale najwyższa pora wrócić do Was. Zosiulek ma już 7 m-cy, a ja powoli zaczynam się ogarniać w nowej rzeczywistości ;)

Obiecałam sobie, że następnym pomieszczeniem, które Wam pokażę nie będzie kolejna łazienka ;) Słowa dotrzymuję i tym razem chciałam pokazuj kuchnię.

Jeśli chodzi o kuchnię to jednym z elementów, które chciałam w niej zrealizować był okap w zabudowie. Pisałyśmy o nim TUTAJ.  Ze względu na fakt, że mój mąż lubi gotować i spędzał sporo czasu w kuchni w poprzednim mieszkaniu, podjęliśmy decyzję, że tym razem chcielibyśmy, aby była ona w całości otwarta na salon. Taki zresztą zamysł miał i projektant domu, więc nie było konieczności wyburzania ścian. A że jestem zwolenniczką otwierania przestrzeni, to było idealnie po mojej myśli.

Stan surowy poniżej:





Początkowo chciałam bardzo białą kuchnię, ponieważ lubię jasne wnętrza. Ale miałam taką wcześniej i wiem, że utrzymanie jej w czystości wymaga sporo wysiłku, zwłaszcza jeśli sporo się gotuje.


Moje inspiracje do kuchni:

[1]

Dlatego rozpatrywałam również ciemniejsze kolory.

[2, 3]

Ostatecznie zdecydowałam, że na kolor kuchni wybiorę szary.

[4]

Jednak pojawiła się kwestia, jak zaprojektować kuchnię, żeby było praktycznie i funkcjonalnie. Wyzwanie stanowił jej układ. Niestety jedyna ścina, na której mogła stanąć, miała na większej części okno. Oznaczało to, że nie ma miejsca na szafki wiszące i wszystkie pozostałe elementy wyposażenia. W tej sytuacji, jako zwolenniczka otwartych przestrzeni,  musiałam wybrać pomiędzy tym czy chcę, żeby było przestrzennie czy jednak funkcjonalnie. Wybór padł na funkcjonalność. Dlatego, nie bez żalu, zdecydowałam się zabudować otwartą klatkę schodową, aby uzyskać więcej przestrzeni do przechowywania. 

Długo się również zastanawiałam czy chciałabym ją zrobić na zamówienie czy kupić gotową. Po moich wcześniejszych doświadczeniach z wykonawcami podczas urządzania mieszkania, wiedziałam, że jeśli cokolwiek będzie nie tak, cokolwiek później się zepsuje, to szanse na serwis będą jak szukanie zaginionej arki. Dziwnym trafem nie odbierają telefonów, nie odpowiadają na maile - jak kamień w wodę. Nie wspominając już o cenie takiej kuchni.

W trakcie prac:


Zdecydowałam, że jednak kupię gotową kuchnię, a wybór padł na Ikea. Tym bardziej, że mieli taką w kolorze szarym, która bardzo mi się spodobała. Wymiary ścian zostały pod nią od razu dopasowane już podczas prac wykończeniowych w  tym pomieszczeniu, aby nie trzeba było robić niepotrzebnych zaślepek i tego typu rozwiązań, za którymi nie przepadam. Sama kuchnia została zamontowana w ciągu jednego dnia, a co ważniejsze, panowie monterzy, widząc drobną rysę podczas jej montażu (której ja bym nawet nie zauważyła, bo była na rancie frontu) od razu zaproponowali wymianę. Muszę przyznać, ze dobry serwis ma ogromne znaczenie.



 
Zastanawiałam się również nad wykończeniem ściany nad blatem. Początkowo chciałam kamień lub konglomerat na blat i obudowę, ale ceny były mało przyjazne ;) A że chciałam coś prostego i nie rzucającego się w oczy to w końcu postanowiłam zrobić zabudowę ze szła barwionego na biało. Muszę przyznać, że w użytkowaniu sprawdza się rewelacyjne.

A oto efekt ostateczny. Moim zdaniem zdjęcia nie oddają klimatu, który udało się osiągnąć. Jest naprawdę ciepła i przytulna, szczególnie w połączeniu z salonem, który pokażę kolejnym poście.  Na zmieszczenie zdjęć namówiła mnie jednak Marta. Była to już druga sesja zdjęciowa, z której nie do końca byłam usatysfakcjonowana. Wiem, że gdybym nie zrobiła tego teraz to do kolejnego razu znowu upłynęłoby trochę czasu ;) 

Efekt ostateczny:




A to moje małe wnętrzarskie marzenie, okap w zabudowie zrobiony przez tatę. Po jego wybudowaniu śmialiśmy się z mężem, że wygląda jak mała rzeźba. Zdecydowanie ciekawsze rozwiązanie niż powszechnie stosowane okapy wiszące. Ma też aspekt praktyczny - wymaga tylko czyszczenia od dołu ;)







 


Na koniec, jak zwykle, małe podsumowanie dla porównania efektu - stan przed i po realizacji.

Podsumowanie z przed i po:







I jeszcze mały dodatek :) W czasie robienia zdjęć Zosia wszystko nadzorowała i trzeba było gdzieś ją umieścić. Okazało się, że duży zlew jest jeszcze bardziej praktyczny, niż nam się początkowo wydawało. Można powiedzieć, że Zosiulek również odnalazła się w kuchni i spędza tutaj z nami najwięcej czasu  ;)



Miło mi do Was wrócić :) Mam nadzieję, że chociaż trochę się stęskniliście ;)

Do następnego posta!






Mój dom - łazienka główna


Kontynuując wątek mojego domu i kolejnych pomieszczeń, przyszedł czas na to, żebym opisała drugą łazienkę. Z małymi pomieszczeniami jest o tyle prościej, że nie wymagają one tak dużo nakładów finansowych na dodatki, które potrzebne są do wykończenia wystroju. Co do zasady (bo nie zawsze) trochę inaczej rzecz ma się z pozostałymi wnętrzami tj. sypialniami, salonem etc. Czasami po prostu trzeba więcej czasu i ciekawych elementów, aby je ładnie wystylizować oraz nadać im ostateczny wygląd, który nosi się miesiącami głęboko w wyobraźni.

Chciałabym tutaj pokazywać już ostateczne efekty mojej pracy, dlatego dzisiaj zaprezentuję kolejną łazienkę, którą zdążyłam wykończyć. Jest to  tzw. łazienka "główna" na piętrze. W łazience tej mogłam w końcu zrealizować jedno ze swoich marzeń, o którym wspominałam już wcześniej, czyli posiadanie wanny wolnostojącej :) 

Chciałam, aby (oprócz wanny wolnostojącej) w tej łazience zalazł się również prysznic. Układ funkcjonalny wymagał przekłucia praktycznie wszystkich instalacji, które oczywiście znajdowały się w miejscach niepasujących do mojej koncepcji. Ciekawe, że zastane instalacje najczęściej zupełnie nie pasują do koncepcji ;)

Stan surowy:
 





Moje inspiracje do tego pomieszczenia:

 Źródło: http://www.dhgate.com


W tej łazience wszystko zaczęło się od powyższego zdjęcia. Bardzo spodobał mi się kontrast surowego kamienia w zestawieniu z błyszczącą, chromowaną baterią. Stwierdziłam, że równie dobrze będzie się na takim surowym tle prezentowała moja wymarzona, gładka, biała wanna wolnostojąca. Zaczęłam więc szukać materiałów, z których mogłabym zrobić taką ścianę za wanną i jednocześnie wykończyć w tym klimacie pozostałą część łazienki. 






Oglądałam wiele rodzajów płytek, podobnie jak do łazienki gościnnej, ale ostatecznie mój wybór padł na łupek kwarcytowy. Bardzo lubię naturalne materiały, więc płytki z kamienia naturalnego mnie oczarowały. Przyznam, że nawet nie zdawałam sobie sprawy ile odcieni kolorystycznych i struktur może mieć ten materiał. Długo zastanawiam się nad kolorem, ponieważ bardzo podobały mi się zarówno takie ciemne grafitowe, jak i mieszkanki kolorystyczne w odcieniach szarości i rudego. 




W trakcie prac w tej łazience również pojawiły się komplikacje, ponieważ trzeba było przesunąć rurę kanalizacyjną od WC, która była dokładnie w miejscu spadku zaplanowanego pod odpływ liniowy. Całe szczęście strop był na tyle wysoki, że udało się zachować odpowiedni kąt nachylenia zarówno dla rury odpływowej, jak i odpływu liniowego. 

Okazało się również, że kłucie całej łazienki miało dodatkową zaletę. Ekipa remontowa odkryła pękniętą rurę, która sprawiała, że ściana zarówno w tej łazience, jak i w kotłowni z toaletą, znajdujących się poniżej, była mokra. Można to zobaczyć na pierwszym zdjęciu (pierwsze w poście po prawej stronie), kiedy była ona jeszcze w stanie surowym. Co ciekawe pytaliśmy o tą ścinę podczas zakupu i otrzymaliśmy informację, że był to przeciek z komina i został już naprawiony... Jak widać czasami demolki się przydają, bo wychodzą podczas nich ciekawe rzeczy ;)

Aż się boję myśleć, co by było gdyby wyszło to już po położeniu płytek i zakończeniu remontu....


W trakcie prac:






Tutaj, w przeciwieństwie do poprzedniej łazienki, zaplanowałam sufit podwieszany i zabudowę ścianek pod lustro oraz półkę pod prysznicem. Obniżyłam też sufit, aby umożliwić wbudowanie oświetlenia podkreślającego ścianę z łupka, mimo że nie przepadam za  takim rozwiązaniem. Podobnie jak poprzednio zaplanowałam, że nie założę płytek kamiennych na wszystkich ścianach. 

Jak widać poniżej, zdecydowałam się w końcu na ciemno grafitowy kolor łupka, ze względu na fakt, iż to właśnie w tym kolorze dostępny był najszerszy wachlarz wymiarów, na których mi zależało.






Ostatecznie uzyskany efekt:

Mój mąż twierdzi, że łazienka gościnna, którą prezentowałam we wcześniejszym poście jest bardzo kobieca, a łazienka główna wyszła w klimacie bardziej męskim. Chyba coś w tym jest... :)








Dla osób, które zastanawiają się, co robi lampka nad wanną, małe wyjaśnienie. Otóż wynika to z doświadczeń zdobytych w obecnym mieszkaniu. Mój mąż, miłośnik czytania książek w wannie musiał zapalać wszystkie rodzaje oświetlenia, aby móc coś zobaczyć. Dlatego też chciałam mu zrobić niespodziankę w postaci lampki do czytania. Okazuje się jednak, że ostatnio zaczął zdradzać wannę na rzecz prysznica - dobrze, że tam chodzi bez książki ;) Pewnie za jakąś chwilę będzie też częściej czytał na dobranoc naszej Zosi, więc może się okazać, że  lampa poczuje się trochę porzucona. 











Na koniec jeszcze małe podsumowanie dla porównania efektu ze stanu surowego i po realizacji.

 Posumowanie z przed i po:









Ja swoje marzenie o wannie spełniłam, a Wy co myślicie o takim wydaniu  łazienki? 

Pozdrawiam wszystkich i zapraszam na ciąg dalszy!




Mój dom - łazienka gościnna

Pozostając w temacie wykończenia mojego domu, dzisiaj chciałam Wam pokazać pierwsze pomieszczenie po realizacji. Wiem, że to wszystkich zawsze najbardziej interesuje, ponieważ sama też lubię oglądać ostateczne efekty prac :)

Wnętrze, którego zdjęcia w stanie surowym zamieściłam poniżej, to łazienka gościnna znajdująca się na piętrze przy jednej z sypialni. 

Założyłam od początku, że w tym pomieszczeniu znajdzie się tylko prysznic z odpływem liniowym. Zależało mi również, żeby była ona w jasnych kolorach. Przede wszystkim koniecznie musiałam wymienić w nim grzejnik, który nie był specjalnie atrakcyjny i znacząco odstawał od ściany. Wahałam się też pomiędzy białym oraz jasnoszarym kolorem do wykończenia ścian. W końcu wybrałam biały. Ponieważ nie lubię rozwiązań, gdzie płytki są na całości ścian, zaplanowałam, że zostaną one umieszczone tylko tam, gdzie jest to niezbędne tj. na całości podłogi oraz pod prysznicem.  

Stan surowy:








Jakie były moje inspiracje?

Bardzo lubię jasne wnętrza, jak również wszelkiego rodzaju chropowate struktury, które dają ładnie cienie po podświetleniu. Ciepła takim łazienkowym wnętrzom dodają zawsze dodatki z drewna, więc przewidywałam dokupienie tego typu dekoracji.


   Źródło: http://www.normcph.com/




Wiele czasu zabrało mi znalezienie takiej struktury płytek, która spełniłaby moje oczekiwania i była ozdobą głównej ściany za prysznicem. Wybór padł na płytki z betonu architektonicznego QUINTA, które miałam okazję zobaczyć na szkoleniu nt. możliwości wykorzystania betonu architektonicznego we wnętrzach prowadzonych w MR Studio.



Oczywiście  w trakcie prac pojawiło się kilka problemowych kwestii, które na całe szczęście udało się rozwiązań bez uszczerbku dla ostatecznego efektu. Główna dotyczyła właśnie płytek betonowych, które nie zostały jeszcze przez nikogo położone pod prysznicem. Z wykonawcami długo zastanawialiśmy się, jak się z tym uporać i jak zabezpieczyć ścianę za nimi - czy wykorzystać fugę czy inny materiał do uszczelniania szczelin między płytkami. W końcu zdecydowaliśmy, że uszczelnienie zostanie zrobione z folii w płynie na całej ścianie oraz z sylikonu między płytkami. Ze względu na trójwymiarową strukturę płytki, bardzo trudno byłoby zrobić delikatną fugę, aby nie zepsuła ona ostatecznego efektu. Łatwo nie było, ale  udało się ładnie zabezpieczyć płytki dzięki pozytywnemu nastawieniu ekipy remontowej.

W trakcie prac:




Zdecydowałam się również na zbudowanie półek kartonowo-gipsowych, które miały stanowić blat dla umywalki. Początkowo miały to być blaty drewniane, ale ten pomysł został przeniesiony do innej łazienki, o której wkrótce będę również pisała :)

Największe wyzwanie w tej łazience stanowiło ściągnięcie do Polski lustra, które sobie wymarzyłam,  zrobionego z tzw. driftwood. Jest ich mnóstwo w zagranicznych sklepach, ale niestety z ponad dziesięciu sklepów z Wielkiej Brytanii, tylko jeden zgodził się zrobić wysyłkę do naszego kraju za dodatkową opłatą. Uważam, że było warto, ponieważ stanowi ono główny element dekoracyjny tej łazienki, ale to ocenicie sami ;)

A oto ostatecznie uzyskany efekt:















Na koniec jeszcze małe posumowanie przed i po:







Ja jestem zadowolona z efektu, a Wy co myślicie?

Pozdrawiam i powoli zaczynam przygotowywać kolejne posty :)


Mój dom - plany i koncepcja

Zgodnie z obietnicą dzisiaj będę kontynuowała opis zakresu i przebiegu  prac, które realizowałam w ciągu ostatnich miesięcy w moim domu.
 
Poniżej zamieszczam plany parteru i piętra budynku, który otrzymaliśmy od sprzedającego. Jak to zwykle z planami bywa, nie były one do końca zgodne ze stanem faktycznym. Różnice na parterze dotyczyły przede wszystkim braku ściany w kuchni oraz położenia grzejników, z których tylko wybrane znajdowały się we wskazanych miejscach.





Zdjęcia stanu surowego parteru, w tym korytarza, kuchni, salonu i toalety z kotłownią, możecie zobaczyć poniżej. Pomijam na razie gabinet i garaż, bo obiecałam mężowi zostawić coś do wykończenia przez niego ;)

Drzwi wejściowe i widok z korytarza




Salon i widok z salonu



Kuchnia i widok z kuchni



Jeżeli chodzi o piętro  to największe zdziwienie wywołała u mnie ścianka, która została postawiona w świetle okna w największej sypialni, na jednej trzeciej jego długości. Było dla mnie zaskakujące, jak ktoś mógł wpaść na taki pomysł. Pozostałe niezgodności z planem dotyczyły łazienek, a dokładnie wszystkich podłączeń wodnych i kanalizacyjnych, który znajdowały się w zupełnie innych miejscach niż to było wskazane na planie.



Hol na piętrze


Resztę zdjęć na piętrze będę prezentowała już przy opisie wykańczania poszczególnych pomieszczeń, żeby Was nie znużyć i abyście mogli zobaczyć efekt w odniesieniu do konkretnych  wnętrz.

Jak wyglądało przygotowanie koncepcji funkcjonalnej i wykończenia domu. Zgodnie ze starym przysłowiem, że "szewc bez butów chodzi", sama dla siebie nie przygotowałam szczegółowych planów, ani też wizualizacji. Byłam w stanie wyobrazić sobie jakie funkcje powinny pełnić poszczególne pomieszczenia i jak powinny w ogólnym zarysie wyglądać. Pominę już praco-  i czasochłonność tego typu prac, na które w przyjętym przeze mnie harmonogramie brakowało miejsca ;)

Pisząc dla Was posty często wspominałam, że pewne elementy wyposażenia wnętrz, zapisuję na liście moich marzeń, które chciałabym kiedyś zrealizować. Dotyczyło to przede wszystkim posiadania kominka (post na ten temat znajdziecie TUTAJ) oraz wanny wolnostojącej w łazience (więcej na ten temat TUTAJ). Kolejnym elementem była dębowa podłoga oraz schody, jak również białe drzwi i okap w zabudowie (o tym pisała Marta TUTAJ). To było absolutne minimum, które założyłam, że będę chciała zrealizować w nowym domu. Pozostałe elementy mogły podlegać różnym zmianom. 

Całość działań rozpoczęłam oczywiście od poszukiwania ekipy remontowej, co okazało się zadaniem niełatwym. Wycen wykończenia domu zrobiłam około pięciu. Pracy w mojej opinii nie było wcale tak dużo, bo nie przestawiałam zasadniczo żadnych ścian i nie robiłam gruntownych zmian. W planie prac było przede wszystkim zbudowanie / wyrównanie kilku małych ścianek, gruntowanie i malowanie ścian, zupełne przerobienie hydrauliki w głównej łazience oraz wykończenie dwóch łazienek i toalety, przerobienie sporej ilości punktów świetlnych, wymiana kilku grzejników. 

Wyceny założonych prac kształtowały się w granicach od 30 - 50 tys. zł, co mnie niemiło zaskoczyło. Samo malowanie i gruntowanie ścian przekraczało 10 tys.zł. Oznaczało to, że już na dzień dobry mój założony budżet zaczął się rozjeżdżać. Stwierdziłam więc, że muszę znaleźć sposób, aby ograniczyć te koszty. Po konsultacjach rodzinnych ustaliliśmy z moimi i mojego męża rodzicami, że część prac zrobimy sami (nie mam tu oczywiście na myśli siebie z brzuchem) np. gruntowanie ścian i malowanie, a tylko prace, których nie będziemy mogli zrobić sami, zlecimy ekipie zewnętrznej. Dzięki temu udało się nam ograniczyć koszty robocizny do kwoty 10 tys. zł (bez materiałów budowlanych), co jak się okazało bardzo się przydało, bo praktycznie wszystkie pozostałe elementy wyposażenia wnętrz i prace kosztowały więcej niż zakładały wstępne wyceny. Ale o tym już w kolejnych postach ;)     


Mój dom - początki

Dawno nie podejmowałam aktywności na blogu, ale na szczęście Marta miała czas i możliwości, żeby na bieżąco dla Was pisać.

A co się działo ze mną...???  Już za chwilę będziecie mieli możliwość się o tym przekonać... ;)

Ponieważ za miesiąc ma się pojawić na świecie moja córeczka Zosia, dostałam, znanego wielu kobietom w ciąży, syndromu "wicia gniazda". Mój syndrom objął nieco większy projekt niż standardowe przygotowanie pokoju dziecka czy remont mieszkania, tzn.: zakup i wykończenie domu. Mogłam więc po raz kolejny realizować pasję wnętrzarską w praktyce, a jej efekty będziecie mogli ocenić sami na naszym blogu :)


Ale może od początku.... Zaczęliśmy z mężem szukać  domu  na przełomie sierpnia i września. Zależało nam na znalezieniu budynku w stanie deweloperskim, aby nie przechodzić przez dodatkowy proces usuwania już istniejącego wykończenia. Większość domów, które oglądaliśmy były w stylu dość tradycyjnym, jednak nasz wybór padł ostatecznie na nowoczesny segment w zabudowie szeregowej.  Oprócz ceny i lokalizacji, zadecydował klimat tego miejsca, a także fakt, że w samym budynku jest bardzo dużo słońca przez cały dzień.

Dom stoi na działce 450 m2, a jego powierzchnia obejmuje 150 m2, w tym na parterze: kuchnię, salon, gabinet, toaletę z kotłownią, korytarz oraz garaż, natomiast na piętrze 4 sypialnie, 2 łazienki oraz garderobę.

A oto jak  prezentuje się dom z zewnątrz...







 

Ostatecznie udało nam się z mężem kupić dom w październiku, jednak dopełnienie formalności sprawiło, że odebraliśmy  klucze na początku listopada, kiedy byłam już w 5 miesiącu ciąży.  W mojej sytuacji musiałam uwzględnić nie tylko ograniczony budżet na jego wykończenie, ale przede wszystkim bardzo ograniczony czas na realizację prac, ponieważ założyłam, że po porodzie chcę się wprowadzić już do nowego domu.


Wiele osób mówiło, że to niemożliwe i na pewno będą jakieś opóźnienia.  Minimum, jakie założyłam do wykończenia to: kuchnia, salon, gabinet i toaleta na parterze, a na piętrze 2 sypialnie, 2 łazienki oraz sypialnię Zosi - czyli praktycznie cały dom bez jednej sypialni ;)

Do terminu porodu pozostał już tylko miesiąc, a ja w końcu znalazłam chwilę czasu, żeby móc  napisać o doświadczeniach związanych z wykończeniem domu w ciąży, co jak się okazuje nie jest bez znaczenia. Szczegółowe plany domu oraz przebieg poszczególnych prac w praktyce, będę prezentowała w kolejnych postach, w których poznacie też ostatecznie uzyskane efekty.

Tym czasem pozdrawiam i zapraszam do odwiedzania naszego bloga ;)

17 komentarzy:

  1. Naprawdę fajny szeregowiec. Gratuluje i domu i ciązy ! Bedziecie wiedli zupełnie nowe życie z nowym członkiem rodziny i to w nowym domu. Szcześciarze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Jak już zmieniać życie to na całego ;) Sama jestem ciekawa jak to będzie wszystko wyglądało. Pozdrawiam!

      Usuń
  2. jak Ci się sprawdza biała farba w okolicach wc w łazience? Zastanawiam się nad takim rozwiązaniem u siebie ale boję się, że bedzie to niepraktyczne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bezproblemowo, takie rozwiazanie mam we wszystkich łazienkach. Nic sie nie brudzi. Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Nazywa się ona Kabe a rodzaj farby to Prolatex. Jest to farba zmywalna, matowa. W chwili obecnej praktycznie każda firma posiada farby zmywalne, nadające się do łazienek.

      Usuń
  3. Jakich plytek uzylas w lazience goscinnej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W łazience gościnnej sa płytki włoskiego producenta o nazwie Iris Terre ARGILLA oraz płytki z betonu architektonicznego Quinta.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Witam serdecznie,

    jestem oczarowana Pani domem jak i mieszkaniem. W związku z tym mam pytanie np odnośnie czarnych kinkietów w kuchni, gdzie zostały zakupione, czy też stołu. Piekne sa również łazienki a w szczególnoci podoba mi sie łupek . Jaki jest w czyszczeniu, szczególnie pod prysznicm gdzie biały osad lubi sie osiadac i jesli mozna wiedzieć jaka jest rozbiezność cenowa w róznych płytkach kwarcytowych? czy na podłoge będzie to materiał praktyczny, nie nazbyt szorstki? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam,

      Bardzo dziękuję za miłe słowa. Lampki w kuchni to Jielde, produkt francuskiej firmy. Można je zamówić w wielu sklepach internetowych (wystarczy wpisać nazwę w wyszukiwarkę). Są dostępne w wielu wersjach kolorystycznych i fakturze stali chromowanej lub satynowej.

      Łupek, który posiadam to Nero Brasil, jedna strona naturalna, druga kalibrowana. Są wersje gładsze satynowane i polerowane, ale ja chciałam fakturę bardziej strukturalną, z większymi nierównościami. Użytkuje się dobrze, ale należy go dobrze zaimpregnować. Rozbieżność cenowa jest bardzo duża, bo można go znaleźć w zależności od rodzaju od 100 zł za m2 wzwyż.

      Pozdrawiam!

      Usuń
  5. zapomniałam jeszcze spytać o rozaj łupka jaki masz na poszczególnych ścianach, chodzi mi to jaką ma powłoke bo zauwazyła że robia w badzo wielu rodzajach.
    ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. dziekuję za odpowiedź!!!. na łupku nie zbiera sie osad biały osad szczególnie tam gdzie jest prysznic? No i moje pytanie odnośnie stołu w kuchni, gdzie został zakupiony? Jeszcze raz wyrazam zachwyt i czekam na dalsze zdjęcia domku. pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Liczyłam, ze na łupku nie bedzie zupełnie widoczne użytkowanie. Niestety raz na 2-3 miesiące płytki pod prysznicem wymagają przemycia, bo widoczne sa ślady w postaci zaschnietych kropli wody, jednak białym osadem bym tego nie nazwała. Wystarczy je raz przetrzeć i spłukać, wiec nie jest to trudne w usunięciu. Co do stołu to został zakupiony na Westwing. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Kuchnia śliczna, łazienki piękne, ale mam pytanie o prysznic...woda nie pryska na sedes?

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak już pisałam w innym poście naprawdę mają Panie świetne wnętrza i zapraszam do udziału w naszym konkursie poniżej link do stron konkursowych
    Konkurs łazienkowy
    Konkurs kuchenny

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo fajny wpis, piękny nowoczesny dom tylko pozazdrościć.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja własnie się zastanawiam nad tanimi wykończeniami. Mam dylemat czy zrobić to najtańszym kosztem, czy jednak skorzystać z darmowej pożyczki online i trochę lepiej wykończyć mieszkanie. Zaglądałam ostatnio na homepage jednej z firm pożyczkowych i wydaje się to być naprawdę dobrym pomysłem!

    OdpowiedzUsuń